Stop zmienianiu prawa po tragediach

Tragedia w Kamieniu Pomorskim przewidywalnie wywołała falę politycznych deklaracji jak to należy natychmiast zmieniać prawo w ramach walki z pijanymi kierowcami. Nie winię polityków za takie zachowanie - wezwanie do rozwagi i niepodejmowania pochopnych decyzji nie buduje słupków poparcia. Dlatego właśnie tak ważne jest, by politykom uniemożliwić zmienianie prawa z dnia na dzień po każdej głośnej tragedii.

Wszyscy znamy ten schemat aż za dobrze: nagłaśniana jest afera lub tragedia i natychmiast wszystkie partie polityczne prześcigują się w radykalizmie pomysłów zmiany prawa. Tak było przy sprawie "dopalaczy", tak było przy sprawie "jednorękich bandytów".
W korytarzach sejmowych mówi się wręcz o specjalnym trybie "hazardowym" procedowania nad projektami ustaw, w którym to trybie można prawo zmienić w kilka dni.



Przez sam fakt, że istnieje możliwość zmiany prawie każdej ustawy w kilka dni, w przypadku każdej dużej tragedii lub afery na politykach koncentruje się ogromna presja, by z tej furtki skorzystali, pokazując wszem i wobec, że "coś robią". Trudno tu winić polityków - jeśli chcą być skuteczni i móc realizować swój mandat praktycznie muszą reagować w ten sposób. Odpowiedź rodzaju "powinni się byli ubezpieczyć" na pytanie dziennikarza co rząd zrobi, żeby pomóc powodzianom, to odpowiedź odważna. A odwaga w polityce kosztuje bardzo wiele.

Dlatego polityków należy rozbroić. Wystarczy zmienić reguły procesu ustawodawczego (m.in. regulamin Sejmu) w taki sposób, by niemożliwe było "przepchanie" ustawy w krócej niż, powiedzmy, dwa miesiące. W ten sposób "robienie czegoś" przez polityków nie będzie mogło być dla prawa tak szkodliwe, jak jest dziś. Można przewidywać, że w większości sytuacji skończy się na radykalnych deklaracjach. A jeśli jakieś zmiany prawa będą miały miejsce, to przy znacznie mniejszym nacisku i przynajmniej z szansą, że głosy rozsądku nie zostaną zakrzyczane w blasku fleszy.

W anglosaskim świecie prawniczym często powtarza się hard cases make bad law. Ta maksyma wyraża mądrość, którą w obecnej sytuacji można przełożyć następująco: nie powinno się tworzyć ogólnych reguł prawa na podstawie trudnych i drastycznych przypadków. Żeby tego uniknąć trzeba polityków rozbroić i odłożyć tryb "hazardowy" do skansenu.
Trwa ładowanie komentarzy...