Sprawa Brexitu przed brytyjskim Sądem Najwyższym: co się dzieje

M Barczentewicz / BBC News
M Barczentewicz / BBC News BBC News
Przed brytyjskim Sądem Najwyższym toczy się sprawa 'Miller', w której Sąd rozstrzygnie czy rząd Theresy May może samodzielnie, bez uprzedniej zgody parlamentu, formalnie rozpocząć proces wychodzenia z Unii Europejskiej (słynny Art. 50 Traktatu o UE). Trzy dni rozprawy już za nami, właśnie rozpoczyna się ostatni dzień publicznego posiedzenia. Mikołaj Barczentewicz komentuje prosto z Parliament Square w Londynie.

Sprawa Miller przeciwko Ministrowi ds Wychodzenia z UE trafiła do Sądu Najwyższego w drodze apelacji od niedawnego wyroku High Court w Londynie, który zdecydował, że zgodnie z brytyjskim prawem konstytucyjnym, władza wykonawcza nie może samodzielnie podjąć takiej decyzji jak decyzja o wszczęciu procesu wyjścia z Unii Europejskiej w rozumieniu Art. 50 Traktatu o UE. Głównym uzasadnieniem tej decyzji było, że wyjście z Unii Europejskiej oznacza dużą zmianę w prawie brytyjskim a to z kolei wymaga decyzji parlamentu wyrażonej w ustawie. Inaczej mówiąc, nie może być tak, że przez swoje działania w sferze relacji międzynarodowych, brytyjski rząd wpływa radykalnie na zmianę prawa wewnątrz Zjednoczonego Królestwa.

Jeśli Sąd Najwyższy podtrzyma wyrok High Court, nie jest wykluczone że proces wyjścia z UE się opóźni, a także, że parlament nałoży na rząd ograniczenia co do tego w jaki sposób prowadzone mają być negocjacje z Unią Europejską. Nic więc dziwnego, że uwaga opinii publicznej i mediów jest zwrócona w stronę Parliament Square w Londynie, gdzie mieści się Sąd Najwyższy.

Stamtąd komentuję sprawę Miller dla BBC News, która to stacja poświęca dużo czasu programowego informowaniu swoich widzów co dzieję się w Sądzie. Problem polega na tym, że prawne argumenty w tej sprawie są tak skomplikowane, że jedynie bardzo wąska grupa specjalistów jest w stanie śledzić co się dzieje z pełnym zrozumieniem. Media starają się opatrywać swoje relacje komentarzami ekspertów, ale nawet to nie zapobiega frustracji brytyjczyków, której dają wyraz w mediach społecznościowych.

Co się działo we wtorek i we środę:


Co się działo w poniedziałek:
Trwa ładowanie komentarzy...