O oksfordzkim wykształceniu Radka Sikorskiego

Radek Sikorski tytuł 'Master of Arts' przyznany przez Uniwersytet Oksfordzki posiada i na tym dyskusja wśród kulturalnych ludzi powinna się zakończyć. Ale żeby uchronić kolejnych komentatorów publicznych przed brnięciem w kompromitacje pozwolę sobie poczynić kilka wyjaśnień.

Notka ta została sprowokowana żenującą wypowiedzią posła PiS Witolda Waszczykowskiego w ramach wywiadu dla 'Do Rzeczy' i do niej między innymi się odniosę. Na wstępie zaznaczę tylko, że jestem absolwentem Uniwersytetu Oksfordzkiego i obecnie na tym Uniwersytecie przygotowuję swój doktorat.

Trwające trzy lata studia kończące się dyplomem 'Bachelor of Arts' to pełne wykształcenie wyższe, którego nie wstydzili się premierzy, sędziowie, a nawet profesorowie Oksfordu i Cambridge.

Proszę sobie wyobrazić, że są uniwersytety, gdzie profesorem może być osoba, która odbyła tylko trzy lata studiów wyższych. Co więcej, przez długi czas była to reguła, a nie wyjątek. Wśród tych uniwersytetów są właśnie Oksford i Cambridge. Nie mówiąc już o politykach (np. obecnym premierze Wielkiej Brytanii Davidzie Cameronie), czy prawnikach, którzy swoje uniwersyteckie wykształcenie uznali za kompletne po trzech latach w Oksfordzie lub Cambridge.

Tytuł 'Master of Arts' jest przyznawany zwyczajowo nie wcześniej niż w dwudziestym pierwszym trymestrze po matrykulacji studenta (siedem lat po rozpoczęciu studiów), który uzyskał tytuł 'Bachelor of Arts'.

Tytuł ten jest przyznawany bez żadnych dodatkowych kursów czy egzaminów i zastępuje tytuł 'Bachelor of Arts', co oznacza, że po graduacji jako 'Master of Arts' absolwent Oksfordu nie tytułuje się już jako 'Bachelor of Arts' (jest to w pewnym sensie zmiana nazwy jego pierwotnego tytułu).

Radek Sikorski ma więc tytuł 'Master of Arts' ('Magister artium'). Nie jest to tytuł uzyskany po pięcioletnich studiach, ale z całym szacunkiem dla polskich uczelni - szczególnie w zakresie kierunków humanistycznych i społecznych - zaryzykuję tezę, że żadne pięcioletnie studia tego typu w Polsce nie dają oczywiście lepszego wykształcenia niż trzyletnie studia w Oksfordzie lub Cambridge.

Cóż odpowiedzieć Waszczykowskiemu, który twierdzi, że Sikorski '[t]o najsłabiej wykształcony minister spraw zagranicznych w ostatnim 25-leciu'? Może tyle, że wykształcenie Sikorskiego wystarczyłoby do profesury na Oksfordzie, podczas gdy można mieć wątpliwości czy do tego by wystarczyły polskie doktoraty niektórych krytyków jego formalnych kwalifikacji.
Trwa ładowanie komentarzy...